Ministerstwo Rozwoju i Technologii planuje wprowadzić regulacje mające skrócić czas uzyskania pozwolenia na budowę. W przypadku inwestorów indywidualnych dokument w ich ręce powinien trafić w ciągu 30 dni, a gdy w proces zaangażowanych jest więcej stron, czas ma wynieść 45 dni. Jeśli urzędnik odpowiedzialny za wydanie pozwolenia nie dotrzyma terminów, będzie mu groziła kara finansowa. Jednak czy takie pomysły faktycznie mogą przyspieszyć procedury?

 

Potrzebne usprawnienia

Długotrwałość postępowań administracyjnych, czy szerzej procesu administracyjno-prawnego, poprzedzającego możliwość realizacji inwestycji budowlanych jest istotnym czynnikiem negatywnie wpływającym na gospodarkę, generującym znaczne koszty po stronie inwestorów, czy wreszcie ograniczaj napływ nowych inwestycji do Polski. Z tego punktu widzenia z aprobatą należy przyjąć każdą zmianę zmierzającą do przyspieszenia i usprawnienia procesu inwestycyjno-budowlanego. Jednak proponowana zmiana będzie miała ograniczone znaczenie, sprowadzające się do usprawnienia procesu uzyskiwania dla niewielkich obiektów i popularyzacji elektronicznego obiegu dokumentów.  W praktyce natomiast w postępowaniach o udzielenie pozwolenia na budowę w przypadku większych inwestycji, gdzie stronami postępowania są także inne podmioty oprócz inwestora, skrócenie ustawowych terminów może zwiększyć złą praktykę zawieszania postępowań pod pretekstem uchybień wniosków.

 

Przyczyny opóźnień

Nawet w obecnym stanie prawnym dotrzymanie 65-dniowego terminu przez organy administracji architektoniczno-budowlanej, zwłaszcza w dużych miastach jest problematyczne. Zwłaszcza, iż w świetle orzecznictwa sadów administracyjnych w tych terminach należy uwzględniać typowe czynności procesowe, jak powiadomienia stron czy doręczanie korespondencji (np. wyroki NSA II OSK 960/18, II OSK 1314/16). Zazwyczaj problem ten nie wynika ze złej woli pracowników tych organów, ale ilości prowadzonych przez nich postępowań oraz ograniczonych zasobów. W uzasadnieniu ustawy próżno natomiast szukać zapowiedzi istotnego zwiększenia finansowania tych organów, pozwalającego na usprawnienie działania tych organów.

 

Co powinno się zmienić?

W ujęciu szerszym warto pamiętać, że samo postępowanie w sprawie udzielenia pozwolenia na budowę jest jedynie zwieńczeniem długotrwałego procesu administracyjno-prawnego, zmierzającego do przygotowania realizacji inwestycji budowlanej i nie jest ono najbardziej czasochłonnym elementem. Warto, aby ustawodawca w swoich pracach legislacyjnych uwzględnił typowe bolączki, z jakimi muszą mierzyć się inwestorzy, takie jak długotrwałość uzgodnień z gestorami mediów, zarządcami dróg, służbą konserwatorską czy często występujące wątpliwości interpretacje dyrektyw planistycznych zawartych w planach miejscowych.

Przemyślana interwencja ustawodawcy w tych obszarach może doprowadzić do realnego skrócenia i zmniejszenia kosztów przygotowań do realizacji inwestycji z dużą korzyścią dla gospodarki, w tym napływu nowych inwestycji.

Mariusz Zając

adwokat, partner

Share This